2015 Danuta Pietraszewska

A+

Interpelacja w sprawie planu likwidacji rozlewiska na lewym brzegu Potoku Bielszowickiego w Rudzie Śląskiej.

ZAPYTANIE NR 30543
Wpłyneło dnia: 27.03.2019, Ogłoszone dnia:
Nadawca: Danuta Pietraszewska
Adresat: Minister Środowiska

W związku z interwencjami mieszkańców Rudy Śląskiej zwracam się do Pana Ministra z niniejszą interpelacją. Problem dotyczy błędnych, zdaniem mieszkańców, decyzji w sprawie terenu zalewowego.

Rozlewisko powstało na lewym brzegu Potoku Bielszowickiego w miejscu, gdzie teren uległ obniżeniu wskutek szkód górniczych. Przed rozlewiskiem znajduje się oczyszczalnia Barbara, nieremontowana od wielu lat, do której z roku na rok przyłączane są kolejne obiekty, a która 100% swoich oczyszczonych ścieków zrzuca do potoku. Za rozlewiskiem znajduje się duży, betonowy spust, z którego do potoku regularnie co około pół godziny zrzucane są cuchnące ścieki. Prezydent miasta Ruda Śląska twierdzi, że jest to deszczówka. Ścieki te kiedyś odpływały z nurtem potoku w kierunku Kłodnicy, jednak wskutek obniżania się terenu oraz z powodu nieudrażniania potoku od wielu lat, również obecnie, większość spuszczanych za rozlewiskiem ścieków cofa się do rozlewiska, co w efekcie spowodowało nasilenie się przykrych zapachów w okolicy. Mimo wielu próśb mieszkańcy nie otrzymują informacji na temat tego, czy i w jaki sposób władze miasta zamierzają rozwiązać problem zrzutu ścieków do potoku.

Włodarze Rudy Śląskiej odpowiedzialność za sprawę przekierowują na Polską Grupę Górniczą, która ma zlikwidować rozlewisko powstałe w miejscu niecki. Prace (zasypanie) będą wykonane przez przedsiębiorcę górniczego w ramach usuwania szkód górniczych, na które ma wszystkie wymagane pozwolenia związane z likwidacją zalewiska. Zakres prac nie obejmie natomiast remontu sieci kanalizacyjnej ani regulacji gospodarki wodno-ściekowej, czym powinno zająć się miasto, ale dla władz wygodniejsze jest zasypanie rozlewiska.

Miasto nazywa zaplanowane prace zasypania rozlewiska kamieniem pokopalnianym rekultywacją, a przecież: „rekultywacja – to przywracanie wartości użytkowych i przyrodniczych terenom zniszczonym przez działalność człowieka”.

W październiku 2018 r. rozpoczęto wykonanie dojazdu dla maszyn, które będą zasypywały rozlewisko. Prezydent miasta wydała również dla wykonawcy pozwolenie na przetwarzanie odpadów. Jednak okazało się, że prace zostały rozpoczęte bez pozwolenia na likwidację siedlisk żyjących tam zwierząt. RDOŚ wstrzymał prace i do czerwca 2019 r. będą prowadzone badania pod kątem tych siedlisk.

Mieszkańcy od długiego czasu prowadzą dokumentację fotograficzną okolic rozlewiska, gdyż jest to przepiękny widokowo teren, na którym żyje wiele gatunków zwierząt. O opisanie tych gatunków zwrócono się do ornitologa Jacka Betlei. Na ww. terenie występują: łabędź niemy (w styczniu było ich tam 8), czajki, łyski, głowienki, dzięcioł czarny, dzięcioł zielonosiwy, sieweczki rzeczne, czernice, krzyżówki, mewy śmieszki, kowaliki, gagoły, kwiczoły, zaskrońce, kurki wodne, blisko 100 różnych ptaków pływało tam na początku bieżącego roku. Niedawno, w górnym biegu potoku, ok. 1,5 km przed rozlewiskiem sfotografowano zimorodka. Mieszkańcy obawiają się, że zamiast remontu kanalizacji i zaprzestania zrzucania ścieków do potoku zostanie wykonane jedynie zasypanie rozlewiska, co zniszczy przyrodę i siedliska zwierząt, a nie zlikwiduje przyczyn zanieczyszczenia i odoru. Dodatkowe obawy budzi też fakt, że przedsiębiorstwo górnicze, które ma zasypać rozlewisko, nie daje żadnej gwarancji, że po likwidacji tego zbiornika woda nie podejdzie pod budynki mieszkalne lub zwiększy się niebezpieczeństwo powodziowe. Na pytanie, w jaki sposób zasypanie rozlewiska zmniejszy odór w okolicy, mieszkańcy usłyszeli odpowiedź, że zmniejszy się powierzchnia parowania.

Stawy w tym miejscu były zawsze, starsi mieszkańcy wspominają, że w tych stawach w młodych latach się kąpali. Obecnie miasto prowadzi też prace projektowe, z których wynika, że w tej okolicy powstanie zlewnia Barbara, do której skierowana będzie woda z całej okolicy i z sąsiednich dzielnic. Tym bardziej dziwi likwidacja naturalnego zbiornika wody, jakim od lat jest rozlewisko.

Podejmując pochopną decyzję i nie wykazując chęci ratowania tak cennego zbiornika wodnego, gdzie wytworzył się unikatowy ekosystem, nie bierze się pod uwagę wielu aspektów, które mają ogromne znaczenie dla mieszkańców i środowiska, jak na przykład bliskości gródka średniowiecznego – najstarszego zabytku Rudy Śląskiej, podnoszącego walory atrakcyjności tego terenu. Zasypanie rozlewiska nie zlikwiduje zrzutu ścieków do potoku. Miasto nie stara się wyjaśnić, kto i skąd wprowadza do potoku ścieki. Zasypując teren, usuwa się skutek, nie przyczynę cuchnącego problemu. Planowane prace trudno nazwać rekultywacją, ponieważ piękny ekosystem zostanie zasypany kamieniem pogórniczym. W mieście jest wiele podobnych rozlewisk powstałych w nieckach po działalności przemysłowej, które nie śmierdzą.

Na Śląsku jest wiele zrekultywowanych zalewisk, które obecnie są terenami rekreacyjnymi – np. Żabie Doły. Teren rozlewiska w Bykowinie jest bardzo atrakcyjny przyrodniczo i można by stworzyć z niego miejsce rekreacji dla mieszkańców miasta (bogata flora, fauna, w pobliżu jest gródek średniowieczny, dwa bunkry, będzie tężnia solankowa, wzdłuż potoku jest droga rowerowa, piękne miejsca widokowe). Mieszkańcom, jak twierdzą, przeszkadza smród, a nie widok.

Jest jeszcze inny problem związany z likwidacją zalewiska. Bykowina, dzielnica Rudy Śląskiej w której znajduje się ww. zalewisko, leży w typowej niecce. Zalewisko przyjmuje wody z terenu Bykowiny. Teren jest sklasyfikowany jako zalewowy, a biorąc pod uwagę, że od południa zbudowano A4, przed gródkiem zmieniono klasyfikację gruntu w MPZP na budownictwo mieszkaniowe, są plany zburzenia nasypu na osiedlu powyżej – wszystko to spowoduje, że chłonność tego terenu ulegnie zmniejszeniu, przy jednoczesnym zwiększeniu ilości wód spływających.

Miasto podnosi temat tylko jednej szkody – tej górniczej, która spowodowała powstanie zalewiska. Jednak mieszkańcy domagają się także usunięcia innej „szkody” – wadliwie działającej sieci kanalizacyjnej, którą wpadają do potoku ścieki.

Wszelkie interwencje podejmowane przez mieszkańców u włodarzy miasta, jak również prezentacja problemu na sesji Rady Miasta Ruda Śląska nie przyniosły żadnego rezultatu. Nie widać żadnej chęci ratowania unikatowego ekosystemu, znalezienia oraz usunięcia rzeczywistych przyczyn odoru, który zatruwa od lat życie mieszkańcom dzielnicy. Miasto podejmuje działania „na skróty”, jak najmniejszym kosztem dla siebie, nie licząc się z dobrem mieszkańców, którzy chcą żyć w czystym, przyjaznym środowisku.

W związku z powyższym kieruję do Pana Ministra pytanie:

Czy Ministerstwo Środowiska może pochylić się nad tak ważną dla mieszkańców Rudy Śląskiej sprawą i powołać komisję, która zbada sytuację i nie pozwoli, aby włodarze miasta wyrządzili szkodę środowisku i – zamiast uporządkować wadliwie działającą sieć kanalizacyjną – zezwolili na zasypanie rozlewiska, które jest życiodajne dla wielu gatunków ptaków i zwierząt tam mieszkających?

Z wyrazami szacunku

Danuta Pietraszewska

ODPOWIEDŹ
Nadawca:
Wpłyneła dnia: , Ogłoszona dnia: