O Tragedii Górnośląskiej tak, ale bez Ślązaków?!
Wg. posłów PiS -u Ślązacy nie są mniejszością narodową bądź etniczną i komisja nie może ich uwzględniać w projekcie.

Na ostatnim posiedzeniu Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych prezydium komisji wyszło z inicjatywą uchwały sejmowej upamiętniającej  ofiary Tragedii Górnośląskiej, którą zgotowała w 1945 roku mieszkańcom Górnego Śląska Armia Czerwona oraz sowiecki i polski komunistyczny aparat represyjny.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości chcieli, aby ten punkt zdjąć z porządku obrad. Kwestionowali nie tyle uchwałę ile uzasadnienie do uchwały.

Czy słusznie?




 

Tekst uchwały:

70 lat temu Armia Czerwona wkroczyła na Górny Śląsk. Dla wielu jego mieszkańców był to czas nowej okupacji i terroru. Dopuszczono się wielu zbrodni i okrucieństw na niewinnych cywilach.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej składa hołd wszystkim niewinnym ofiarom zbrodni Armii Czerwonej i komunistycznego aparatu bezpieczeństwa – zamordowanym, poszkodowanym, deportowanym do ZSRR, osadzonym w więzieniach i obozach. Pamięć tej trudnej przeszłości powinna być nieustanną przestrogą przed złem, jakie niosą totalitarne systemy, szowinistyczne ruchy i wojny.

Uzasadnienie:

 „Tragedią Górnośląską” określa się wydarzenia, które miały miejsce na Górnym Śląsku bezpośrednio po wkroczeniu na te tereny Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku. Obejmuje czyny o zbrodniczym i represyjnym charakterze, których dopuścili się żołnierze Armii Czerwonej oraz funkcjonariusze NKWD wobec ludności cywilnej: gwałty, morderstwa, masakry, zamykanie w więzieniach i obozach oraz deportacje do ZSRR. Ofiarami byli mieszkańcy tego pogranicznego regionu, bez względu na ich przynależność narodową. Straty dotyczyły także infrastruktury przemysłowej (wywózka sprzętu) oraz substancji architektonicznej miast górnośląskich.

Szczególną gehennę przeżyli wywiezieni Górnoślązacy, których Sowieci zmusili do pracy w kopalniach, hutach i fabrykach na terenie ZSRR (głównie w Zagłębiu Donieckim i okolicach Mińska, Kazachstanie i na Syberii). Deportowano co najmniej 30 tysięcy mieszkańców regionu (najwięcej z tej części Górnego Śląska, która przed 1939 rokiem leżała w granicach Niemiec), z których ok. 1/3 zmarła w sowieckich obozach.

Tragedię ludności rodzimej pogłębiała działalność polskiego, komunistycznego aparatu represji i administracji, dokonujących surowych rozliczeń narodowościowych (pełnych uchybień i nadużyć w akcji weryfikacyjnej, wysiedleńczej i osadzania w obozach pracy). Symbolem tego zjawiska stały się obozy w Świętochłowicach i Łambinowicach, administrowane przez Urząd Bezpieczeństwa, gdzie zmarło blisko 3 tysiące osób (co najmniej 1855 w Świętochłowicach i 1140 w Łambinowicach).

Przez długie lata Górnoślązacy nie mogli doczekać się sprawiedliwości. W PRL zbrodnie komunistyczne nie mogły być podejmowane w dyskursie publicznym. Po 1989 roku przez długi czas nie zmieniło się wiele. W szczególności udział polskich funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa w łamaniu praw człowieka i obywatela, także w odniesieniu do Górnoślązaków, był pomijany. Od tego czasu ustalenia naukowe, przede wszystkim historyków i prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej, potwierdziły skalę i charakter zbrodni popełnionych na Górnym Śląsku.

Nadal żyje wiele ofiar przemocy, które nie doczekały się aktu sprawiedliwości
i uznania swej krzywdy przez państwo polskie. Dlatego wnioskodawcy uznają, że przyjęcie uchwały przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej będzie nie tylko aktem sprawiedliwości, ale także sygnałem dla nauczycieli, naukowców, działaczy społecznych i politycznych, aby spotęgować wysiłki na rzecz rzetelnego opisania przeszłości i pojednania narodowego.
2015 Danuta Pietraszewska

A+